Oczami Leona
Obudziłem się dziś w wyśmienitym chumorze. Spojrzałem w prawą stronę i zobaczyłem słodko śpiącą Viole. Nie miałem serca jej budzić więc pocałowałem ją w czoło i wstałem. Wziąłem z szuflady 2 białe ręczniki i skierowałem się do łazienki. Ściągłem moje szare bokserki i wrzuciłem je do kosza na pranie. Stanąłem przed lustrem i przez chwilę oglądałem swoje muskuły. Potem nagi weszłem do kabiny prysznicowej i puściłem na siebie ciepły strumień wody. Umyłem się żelem pod prysznic Nivea i spłukałem pianę. Włosy umyłem szamponem Head&Shoulders i także spłukałem pianę. Kiedy wyszłem spod prysznica wytarłem się ręcznikiem i obwiązałem go w pasie. Drugim ręcznikiem wytarłem włosy i przeczesałem je ręką. Następnie umyłem zęby. Z szafki wyjąłem piankę do golenia i maszynkę. Kiedy się już ogoliłem, wyszłem z łazienki i skierowałem się do mojego pokoju. Z szafki z bielizną wyciągłem te bokserki:
-Chyba nie zamierzasz tego ubrać?-usłyszałem głos mojej dziewczyny stojącej za mną.
-Dlaczego nie?-spytałem.
-Nie ważne-powiedziała Violetta jakby nie chciała się ze mną kłócić i pocałowała mój policzek.
-Ej, szanowny pan Verdas nie przyjmuje takich powitań-zrobiłem obrażoną minę, a Viola pocałowała mnie w usta.
-A, może tak troszkę więcej-wciąż udawałem obrażonego.
-No, dobra-powiedziała, a ja objąłem ją w pasie.
Kiedy już mieliśmy się pocałować do pokoju wszedł kto? Pan German... I oczywiście awantura!
-Co tu się dzieję?!-krzyknął zdezorientowany ojciec Violi-Dlaczego jesteś w samym ręczniku, a ty w takiej pidżamie?!
-Tato to nie to co myślisz- zaczęła się tłumaczyć moja dziewczyna.
-A, niby co?!-znów krzyknął-Do swojego pokoju!
-Ale..-zaczęła Violetta.
-Już!-wrzasnął, a Violetta wyszła smutna z pokoju.
-A ty się ubierz-powiedział już spokojniej pan German. Kiedy Viola i jej tata opuścili mój pokój podeszłem do szafy. Zacząłem zastanawiać się nad moim strojem, aż wybrałem ten:
Nagle do mojego pokoju wparowała Violetta.
-U mnie w pokoju za 10 min, ok?-spytała.
-Spoko-potwierdziłem. Gdy byłem już pewien, że nikt nie przyjdzie weszłem do łazienki. Zrzuciłem z siebie ręcznik i ubrałem bieliznę oraz strój. Potem postawiłem włosy na żelu i wypsikałem się moimi ulubionymi perfumami. Gotowy wyszłem z łazienki, opuściłem mój pokój i skierowałem się do Violetty. Gdy byłem już pod jej drzwiami zapukałem, jednak nikt nie otwierał. Pozwoliłem sobie wejść...
Oczami Violetty, trochę wcześniej...
Gdy wyszłam z pokoju Leona, skierowałam się do mojego, aby się ogarnąć. Z szafki wyjęłam ręcznik i weszłam do łazienki. Gdy już się w niej znajdowałam zdjęłam z siebie moją pidżamę i rzuciłam ja na podłogę. Związałam włosy w koczka i weszłam pod prysznic. Puściłam strumień wody i umyłam ciało żelem malinowym. Kiedy wyszłam wytarłam się ręcznikiem i założyłam szlafrok. Następnie umyłam zęby. Rozpuściłam włosy i wyszłam z łazienki. Nagle zobaczyłam jak Leon siedzi na łóżku i gra na telefonie.
-Hej-powiedziałam i się uśmiechnęłam.
-Hej-tez mi odpowiedział, potem podszedł do mnie i opuścił trochę mój szlafrok tak, że było widać moje ramiona. Zaczął całować moją szyję.
-Leon nie..-chciałam przerwać.
-Ciii...-uciszył mnie i kontynuował. Ja tylko cicho pojękiwałam. Następnie podniósł mnie do góry i zaczął całować mnie namiętnie.
-Może dokończymy to co nam wczoraj przerwano?-powiedział i śmiesznie poruszał brwiami. Ja zeskoczyłam na podłogę i powiedziała:
-Przykro mi, ale nie teraz.
-Dlaczego?-spytał zrezygnowany.
-Bo nie-powiedziałam stanowczo i podeszłam do szafy.
-Leon podaj mi z szafki jakieś majtki-powiedziałam wybierając mój strój.
-O, nie tego na pewno nie założę-stwierdziłam kiedy podał mi stringi.
-Ale, dlaczego!-powiedział.
-Nie!-odpowiedziałam.
-Nie dasz człowiekowi się nacieszyć-stwierdził naburmuszony podając mi figi.
Po chwili zastanowienia wybrałam ten zestaw:
Weszłam z powrotem do łazienki i przebrałam się, a następnie uczesałam:
i zrobiłam makijaż:
-No i jak wyglądam?-spytałam mojego ukochanego.
-Pięknie jak zawsze-stwierdził i razem wyszliśmy z pokoju. Zeszliśmy po schodach na dół i zastaliśmy Angie i tatę siedzących przy stole.
-Dzieńdobry-powiedzieliśmy równocześnie, a potem usiedliśmy przy stole. Następnie wzieliśmy się za pałaszowanie pyszności które przygotowała moja ciocia. Ja jadłam to:
z zrobionym przez Angie cappuccino:
Leon natomiast zjadł to, także z takim samym cappuccino:
Kiedy skończyliśmy jeść dopijając nasze kawy rozmawialiśmy wszyscy razem. Następnie wstaliśmy z Leonem od stołu, podziękowaliśmy i oznajmiliśmy im, że wychodzimy. Kiedy staliśmy na zewnątrz Leon spytał:
-Czy moja dziewczyna da się wyciągnąć na mały spacer?
-Czemu nie- uśmiechnęłam się.
-Tak więc mam dla ciebie niespodziankę-powiedział, zdjął mi z szyi apaszkę i zawiązał nią moje oczy.
-Leon wiesz, że nie lubię niespodzianek!-stwierdziłam nerwowo.
-Tak, wiem-zaśmiał się.
-To dla czego to robisz?-spytałam
-Bo lubię jak się złościsz-powiedział i znów się zaśmiał. Ja już nic nie powiedziałam tylko podniosłam ręce do góry na znak żeby mnie podniósł. On to wykonał i wsadził mnie do swojego Mercedesa:

Nic nie mówiłam, ale Leon pochodzi z całkiem zamożnej rodziny w sumie tak jak ja. Mój samochód wygląda tak:
ale Leon uparł się, że pojedziemy jego.
-Leon, gdzie jedziemy-zaczęłam marudzić.
-I tak ci nie powiem-stwierdził i chyba się uśmiechnął. Nagle poczułam, że samochód się zatrzymał.
-Wysiadamy- usłyszałam głos mojego chłopaka.
-No nareszcie-powiedziałam naburmuszona. On wyszedł z auta i otworzył drzwi z mojej strony. Później wziął mnie na ręce i pieszo zaczęliśmy kierować się do celu. Nagle usłyszałam szum...morza?
-Leon czy jesteśmy nad morzem?-spytałam.
-Zlituje się nad tobą i powiem, że tak-powiedział.
-A ja powiem ci tyle, że lubię morze-uśmiechnęłam się.
Szczerze to w Miami zawsze jest piękna pogoda i można pójść na plażę. Jest czysta i sam mięciutki piasek uwielbiam tu przebywać. Nagle Leon postawił mnie na ziemi i poczułam piasek. Tak to już tutaj.
-Gotowa?-spytał.
-Tak-powiedziałam zdecydowanie i uśmiechnęłam się. Leon odwiązał moją chustę, a moim oczom ukazało się właśnie to:
-Sam to wszystko przygotowałeś?-spytałam nie dowierzając.
-Częściowo tak-powiedział.
-Czyli?-ponownie zadałam pytanie.
-No bo mam kumpla Federico, który zajmuje się takimi sprawami i powiedziałem mu jak to ma wyglądać,a nie zrobiłem tego sam bo nie miałem czasu, gdyż musiałem zajmować się moją księżniczką-powiedział i mnie pocałował.
-Ale i tak jest pięknie-stwierdziłam.
-To co może usiądziemy?-zaproponował, a ja pokiwałam głową i usiedliśmy na kocyku. Leon wyjął z koszyka piknikowego: topioną czekoladę, truskawki, kanapki w kształcie gwiazdek, soki z tropikalnych owoców i szampana. Otworzył pudełeczko z truskawkami, wyjął jedną z nich i zamoczył ją w czekoladzie.
-Może masz ochotę na truskawkę?-zaproponował.
-Ok-zgodziłam sie, a on włożył mi ją do ust.
-Mmm, pyszne-stwierdziłam-A może ty tez chcesz?
-Jasne-zgodził się, a ja wzięłam czekoladę i usmarowałam mu nią całą twarz.
-O ty!-krzyknął i także wysmarował mi twarz czekoladą, a potem mnie pocałował,a ja oddawałam mu każdy pocałunek, aż przerodził się w bardzo namiętny. Kiedy się od siebie oderwaliśmy Leoś wyjął z kieszeni chusteczki i wytarliśmy nasze twarze z czekolady. Później zdjęliśmy nasze buty i polecieliśmy nad brzeg morza.
-Złap mnie jeśli potrafisz!-krzyknęłam i zaczęłam uciekać, a Leon zaczął biec za mną. Nagle poczułem jego ręce na mojej talii.
-Mam cię!-krzyknął, wziął mnie na ręce i okręcił wokół własnej osi, a następnie delikatnie pocałował:
Nagle fala z wielką siłą w nas uderzyła i byliśmy cali mokrzy. Oderwaliśmy się od siebie i zamarliśmy zszokowani, a potem zaczęliśmy się śmiać.
-Skoro jesteśmy mokrzy to może się wykompiemy?- zaproponował.
-Ale Leon, przecież tu jest tyle ludzi-próbowałam wybić mu ten pomysł z głowy.
-No i co?-wzruszył ramionami.
-Ty mój szaleńcu-stwierdziłam. Zdjęliśmy nasze ubrania i zostaliśmy w samej bieliźnie.
-Ej to nie fair!-zaczął protestować Leon-Ja nie mam górnej części garderoby ty też nie powinnaś mieć!
-Po moim trupie!-powiedziałam i zmroziłam go moim spojrzeniem.
Rozebrani do bielizny weszliśmy do wody po łydki i zaczęliśmy się chlapać.
-Leon przestań!-krzyknęłam.
-Aaa!-zaczął wrzeszczeć i lecieć w moją stronę.
-Leon, nie warz się tego zrobić!-krzyknęłam lecz on przerzucił mnie przez swoje ramię i pobiegł do morza. Następnie wrzucił mnie do wody i zaczął się śmiać. Pod wodą podpłynęłam do niego i pociągnęłam go za nogę w wyniku tego on także wpadł do wody. Wynurzyłam się i teraz ja się śmiałam. On także wydobył swój nos z wody i zaczął mnie podtapiać. Ja postanowiłam zrobić mu taki tyci, tyci żart... Podpłynęłam do niego od tyłu, a on nie wyczuwając mnie zaczął panicznie mnie szukać. Ja objęłam go od tyłu i pocałowałam w policzek. On odwrócił się w moją stronę i czulę pocałował.
-Kobieto błagam cię nie rób mi tak więcej-powiedział kiedy się od siebie oderwaliśmy.
-Ok. Nie myślałam, że się tak wystraszysz-stwierdziłam i poszliśmy popływać. Tylko bez żadnych żartów oczywiście. Nagle oboje zanurzyliśmy się w wodzie i się pocałowaliśmy:
Kiedy byliśmy już dość zmęczeni postanowiliśmy wyjść z wody. Poszliśmy na nasze legowisko i usiedliśmy na kocyku.
-Czy moja księżniczka ma może ochotę na kanapkę z serem?-spytał mój chłopak.
-Chętnie-odpowiedziałam, a on dał mi kanapkę. Kiedy zjedliśmy nasze przekąski, Leon nalał do dwóch kieliszków szampana. Jeden z nich dał mi, a drugi zatrzymał dla siebie.
-Za naszą miłość-wzniósł toast, stuknelismy się kieliszkami, a potem wypiliśmy ich zawartość. Cały poranek i południe spędzilismy razem.
-No i jak z ręką?-spytał jak zawsze opiekuńczy Leoś.
-Dobrze jak widzisz. Mam ściągnięty opatrunek, czuję ją więc chyba jest dobrze-uśmiechnęłam się.
-To fajnie-stwierdził.
-Nie sądzisz, że powinniśmy się zbierać?-spytałam.
-Tak tylko jest taki tyci problem...-powiedział cicho.
-Gadaj-powiedziałam stanowczo.
-Bo wiesz piliśmy szampana, a do domu są ze 3 km i jesteśmy samochodem-spuścił głowę, aby uniknąć mojego spojrzenia.
Oczami Angie, trochę wcześniej...
-No nareszcie wyszli-powiedziałamdo Germana, który kończył pić swoją kawę.
-Myślałem, że to już nie nastąpi-stwierdził-Zawsze tylko kłótnia, przyjaźń, a jeszcze później w dodatku miłość.
-Masz rację-przytaknęłam mu. Za chwilę usłyszeliśmy dzwonek do drzwi.
-Ja otworze-powiedział German i podszedł do drzwi.
-Witam panią-usłyszałam i także podeszłam do drzwi.
-Dzień dobry panie Germanie i witaj Angie-powiedziała Olaga nasza słóżąca stojąca w drzwiach.
-Witaj Olaga wejdź do środka-uśmiechnęłam się serdecznie i gestem zaprosiłam ją do domu.
-To ja drogie panie pójdę do swojego gabinetu-powiedział.
-Niech pani usiądzie-poklepałam miejsce obok siebie-To może najpierw omówimy kilka zasad panujących w tym domu.
-Dobrze-uśmiechnęła się.
-Tak więc na pierwszy ogień musi być pani na każde zawołanie pana Germana bo on musi mieć wszystko perfecto-zaśmiałam się.
-Rozumiem panno Angie-uśmiechnęła się ponownie.
-Po drugie jaka pani-stwierdziłam-Jestem Angie.
-Dalej mam nadzieje, że umie pani gotować?-spytałam.
-Ależ naturalnie-odparła.
-Tak więc to chyba tyle-stwierdziłam-Mam nadzieję, że sprawdzi się pani.
-Ja też mam taką nadzieję-uśmiechnęła się szczerze i poszła do kuchni.
Oczami Germana
Wszedłem do gabinetu i usiadłem na moim obrotowym krześle przy biórku. Wszedłem na stronę mojej firmy ,, Castillo Villas'' aby sprawdzić czy wszystko w porządku. Tak z zawodu zajmuje się nieruchomościami. porządnymi nieruchomościami. Mój dom rodzinny znajduje się na wsi. Rodzice byli zawsze dumni, że ich syn tyle osiągnął. Niestety parę miesięcy po tym jak się wybiłem mój ojciec zmarł... To był dla mnie i mojej mamy wielki cios. Moja matka z rozpaczy wyprowadziła sie z naszej rodzinnej wsi do Ameryki i straciliśmy kontakt. Wciąż jestem na nią zły, że tak postąpiła, ale tęsknię za nią... Dziś szczerze to nie mam planów na wieczór. Może bym zaprosił Jade na jakąś kolacje? W sumie to się dawno nie widzieliśmy. Wyjąłem telefon z kieszeni i w kontaktach wybrałem numer mojej dziewczyny. Jeden sygnał drugi sygnał i...(Połączenie telofoniczne):
-Cześć kochanie!
-Witaj Jade co porabiasz?
-A, nic ciekawego
-Chciałem spytać czy mas jakieś plany na wieczór?
-Nie, a coś się stało?
-Nie, nie tylko chciałbym cię zaprosić na taką małą kolacje.
-A to fajnie to przyjedź po mnie o 8:00 ok?
-Dobrze
-A tak wgl to chciałam na chwile wpaść do Angie, mogę?
-Tak, tylko, że mnie nie będzie bo idę na spotkanie.
-Aha to sobie same po plotkujemy
-Ok, to papa kwiatuszku
-Paaaa
Rozłączyłem się. Ubrałem się w garnitur i wziąłem teczkę z papierami, a potem pojechałem do firmy.
Oczami Leona
-Leon ty idioto!-krzyknęła i walnęła się z otwartej ręki.
-No co wypiliśmy tylko trochę szampana!-próbowałem sie wymigać.
-Trochę? Całą butelkę!-wrzasnęła.
-No dobra uspokój się-położyłem swoja rękę na jej ramieniu i zacząłem się rozglądać-Mam plan.
Po 20 min. ruszyliśmy w drogę powrotną. To musiało wyglądać komicznie. Violetta w samej bieliźnie, ja w samych bokserkach ze Spongebobem i jedziemy na...rowerach. Kiedy byliśmy już w domu weszliśmy padnięci do środka. Na kanapie siedziała Angie i patrzyła się na nas z miną WTF!
-Bez komentarza-w końcu coś wydusiła i spowrotem wlepiła wzrok w czasopismo o modzie. Ja i Viola weszliśmy do jej pokoju i opadliśmy na łóżko.
-Mogę się u ciebie umyć?-spytałem.
-A nie możesz skorzystać z łazienki w korytarzu?-odpowiedziała pytaniem na pytaniem.
-Ale to jest tak daleko-zaczął marudzić.
-No ok-pozwoliła mi.
Oczami Violetty
Gdy Leon wszedł do łazienki wzięłam swoje MP3 i zaczęłam słuchać piosenek. Po paru minutach drzwi od łazienki się otworzyły. Odwróciłam się i aż mnie zamurowało...
Cześć wszystkim! To ja Wiki. Dodałam wam nowy rozdział z faktu, że jest weekend i mam troszkę czasu na to. Moim zadaniem ten rozdział to jakieś wypociny! Nie wyszedł tak jak to sobie to zaplanowałam :( Jak myślicie o czym Jade będzie rozmawiać z Angie? Co zobaczyła Viola? Poczekajcie na kolejny rozdział, a się dowiecie.Papa!
Victoria<3
Jeżeli przeczytałeś/aś zostaw coś po sobie! Wywołuje to u mnie uśmiech i dopingujesz mnie tym do dalszego działania na blogu <3
Oczami Violetty
Dlaczego ja to powiedziałam?! Pobiegłam szybko do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz (jak zawsze xdd) i walnęłam się na łóżko. Dlaczego do cholery to powiedziałam?! Jestem idiotką! Pewnie Leon też uważa mnie za idiotkę! Po prostu jestem głupia. Myślałam, że on coś powie! Powie, że czuje to samo..., ale on stał jak słup bez ruchu. Może mnie nie lubi, tylko nie chciał mi tego powiedzieć prosto w twarz, żeby nie było mi przykro? To nie ważne! Nic mnie to nie obchodzi! Postanowiłam wejść na Fcebooka i sobie trochę posiedzieć na necie...
Oczami Leona
-Łooo- powiedziałem sam do siebie. Ale zaraz, zaraz gdzie Violetta?! Może przez moje zaskoczenie zrozumiała, że nie czuje tego samego co ona? Ale przecież ja ją ko...ko...ko... No Leon wyduś to z siebie! Ja ją ko...ko... No dobra! Ja ją kocham ok?! Po chwili namysłu czy się wycofać czy nie, poszedłem pod drzwi od pokoju Violetty i zapukałem do drewnianych wrot (xdd). Zobaczyłem jak kluczyk w nich się przekręca. Violetta zaczęła powoli otwierać drzwi. Kiedy otworzyła je szeroko spytałem:
-Mogę?
-Ta, jasne- powiedziała i gestem zaprosiła mnie do środka- O co chodzi?-spytała i usiadła na łóżku.
-Violetta, ja chcę porozmawiać-powiedziałem poważnie.
-Ale, tu nie ma o czym rozmawiać Leon- stwierdziła lekko poddenerwowana.
-Właśnie, że jest-dodałem.
-Słuchaj ja rozumiem, że ty nie czujesz tego co ja, ale mogę się z tym pogodzić-powiedziała.
-Ale, Viola...- zacząłem.
-Nie Leon nie musisz się tłumaczyć- przerwała mi i wyszła na balkon, a ja za nią. Było pięknie, wspaniałe zachodzące słońce, ona i ja...
- Czy dasz mi dokończyć!-powiedziałem już dość podirytowany.
-Leon...-nie powiedziała nic więcej bo złączyłem nasze usta w delikatnym i czułym pocałunku:
Kiedy się od siebie oderwaliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Aha, czyli to chciałeś mi powiedzieć?-powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Dokładnie-zaśmiałem się.
-Gwiazdki!-usłyszeliśmy z dołu głos Angie.
-Idziemy?-spytałem.
-Idziemy-odpowiedziała- Ale, wolałabym jeszcze troszkę tu zostać- stwierdziła i przygryzła dolną wargę, a ja się zaśmiałem. Cmoknąłem ją w usta, złapałem za rękę i wyszliśmy razem z pokoju. Zeszliśmy po schodach na dół i w jadalni spotkaliśmy uśmiechnięta Angie.
-O, widzę, że się pogodziliście-powiedziała i spojrzała na nasze wciąż złączone ręce, a my się do siebie uśmiechnęliśmy. Kiedy Angeles odsunęła się trochę, naszym oczom ukazał się stół na, którym była pięknie przygotowana kolacja i najróżniejsze dania:
Od razu rzuciliśmy się na jedzenie i zaczęliśmy pałaszować wszystko co było na stole.
Za chwilę dołączył do nas pan German, bo kiedy wyszedł z gabinetu rzucił się na jedzenie gorzej niż my.
-Cieszę się, że tak wam smakuje-zaśmiała się Angie.
My nic nie odpowiedzieliśmy tylko jedliśmy dalej. Kiedy wszyscy napełniliśmy swoje żołądki piliśmy spokojnie sok i rozmawialiśmy.
-Angie? Kto to ta pani, która przyszła do ciebie?-spytała Violetta z ciekawości.
-A, to nasza nowa słóżąca. Przyjdzie do nas jutro o 8:30-powiedziała i szczerze się do na uśmiechnęła. Kiedy wypiliśmy nasze soki powiedzieliśmy Angie i panu Germanowi dobranoc i poszliśmy na górę.
-Viola?-zatrzymałem ją kiedy miała kierować się do swojego pokoju.
-Hm?-odwróciła się i spojrzała na mnie.
-Wpadłabyś jeszcze do mnie jak już skończysz się kompać wiesz chce wiedzieć kiedy będę mógł pójść-powiedziałem
-Spoko, ale możesz iść teraz bo ja mam własną łazienkę-stwierdziła.
-Serio?! To dlaczego się tam nie kompałaś?-spytałem.
-Bo miałam zepsuty prysznic, ale tata go naprawił-uśmiechnęła się.
-Spoko, to do zobaczenia-pomachałem jej.
-Ale, i tak do ciebie wpadnę-powiedziała i skierowała się do swojego pokoju...
Oczami Violetty
Naprawdę cieszę się, że między mną, a Leonem wszystko w porządku. Nawet bardzo w porządku. Wzięłam z szafki niebieski ręcznik i skierowałam się do łazienki. Ściągłam z siebie dzisiejsze ubrania i wrzuciłam je do kosza na brudy. Naga weszłam do kabiny prysznicowej i puściłam strumień ciepłej wody wprost na moje ciało. Postałam tak chwilę, gdyż sprawiało mi to przyjemność. Kiedy stwierdziłam, że powinnam już kończyć, nalałam na rękę trochę żelu o zapachu lawendowym i zaczęłam wcierać go w moje ciało. Ten zapach mnie odpręża. Spłukałam powstałą pianę i umyłam włosy szamponem o zapachu wanili, a potem także je opłukałam. Wyszłam spod prysznica i wytarłam mokre ciało, a potem ubrałam mój szlafrok. Rozczesałam włosy i wysuszyłam je suszarką, a potem znów je rozczesałam. Związałam je w luźnego koka i zdjęłam szlafrok. Rzuciłam go gdzieś na podłogę i wyciągłam z szafki balsam kokosowy. Wtarłam go w ciało, a potem znów założyłam szlafrok. Umyłam zęby miętową pastą i wyszłam z łazienki. Podeszłam do szafki i z szuflady wyciągłam czystą bieliznę. Potem podeszłam jeszcze do szafy i zaczęłam zastanawiać się nad pidżamą, aż w końcu wybrałam tą:

Wybrałam tą, gdyż chciałam zrobić na Leonie wrażenie. Ubrałam przygotowany zestaw i gotowa wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju Leona. Zapukałam delikatnie do drzwi i weszłam do środka. Zobaczyłam, że Leon siedzący na łóżku i przykryty kołdrą pstryka coś na laptopie. Wyciągnął nos z komputera i kiedy mnie zobaczył wytrzeszczył oczy. Odłożył go na szafkę nocną i podszedł do mnie oraz objął w talii.
-Wiesz, że wyglądasz przesłodko w tych samych bokserkach?-spytałam i przygryzłam dolną wargę.
-A...ty...wiesz..że...wyglądasz...kusząco...w...tej...pidżamce?-mówił pomiędzy pocałunkami. Potem przywarł mnie do ściany i zaczęliśmy się namiętnie całować. On włożył język do mojej buzi i nasze języki rozpoczęły namiętny i brutalny taniec. Potem podniósł mnie do góry i zaczął całować mnie po szyi. Ja tylko cicho pojękiwałam. Zaniósł mnie na łóżko i położył mnie na plecach. On położył się na mnie i całując mnie gładził ręką moje udo. Ja przymknęłam oczy i zaczęłam się o niego ocierać i przy tym trochę pojękiwać z rozkoszy. Za chwilę zauważyłam, że coś się we mnie wżyna. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam jak jego męskość stopniowo rośnie. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają.
-Leon przyniosłam ci...-szybko się od siebie oderwaliśmy i zakłopotani spojrzeliśmy na Angie stojącą w drzwiach, która patrzyła się na nas z wytrzeszczonymi oczami. Położyła koszulki Leona na podłodze i zaczęła sie wycofywac.
-Nie przeszkadzajcie sobie-powiedziała zakłopotana. A, Leon wstał i powiedział:
-Angie to nie to co myślisz-zaczął się tłumaczyć.
-Ja już sobie idę-stwierdziła i zaczęła kierować się do wyjścia. Nagle się zatrzymała i odwróciła w naszą stronę-A i Leon. Okiełznaj tego ogiera-powiedziała i kiedy wyszła zaczeliśmy sie śmiać. Potem Leon położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą.
-Wiesz co? Mam jeszcze na ciebie ochote, ale jak wszyscy mieszkancy tego domu mają po kolei tu wchodzić to ja podziękuję-zaśmiał się.
-Dobranoc Misiu-powiedziałam i cmoknęłam go w usta. On zgasił lampkę nocną i powiedział:
-Dobranoc Kochanie- I cmoknął mnie w czoło, a ja się w niego wtuliłam i razem odpłynęliśmy do krainy Morfeusza...
Cześć kochani to ja Wiki! To jak na razie ostatni rozdział przed dłuższą przerwą :( Mam nadzieję, że przynajmniej kilka osób skomentuje ten rozdział i im się spodoba :) Bardzo gorąco was pozdrawiam!!!
Victoria<3
Witam was kochani! I nie to nie jest koniec(przynajmniej tak myślę). Ale niestety zawieszam bloga na czas nieokreślony... Wymienię wam kilka powodów:
1. W ogóle nie komentujecie!
2. Czuję się jakbym pisała do ściany.
3. Nie mam po prostu weny...
4. Nie mam czasu bo mam szkołę normalną, muzyczną, dodatkowy English i dodając to do siebie... dużo nauki.
5. Tracę chęci do pisania na blogu, bo, gdyż, ponieważ tak jak wymieniłam w pkt. nr. 2 straciłam ten entuzjazm jaki był na początku.
Po wymienieniu tych wszystkich pkt. chyba już rozumiecie dlaczego... Postaram się jeszcze umęczyć rozdział zanim odejdę na jakiś czas i mam nadzieję, że będziecie czekać.
Zrezygnowana, pozdrawiam
Victoria<3
Oczami Violetty
- No widzę, że na mnie lecisz-powiedział Leon uwodzicielsko ruszając brwiami, kiedy wciąż patrzyłam w jego czekoladowe paczadełka. Zaraz Violka ogarnij się! Jak możesz sobie na coś takiego pozwalać!
-Chyba cię coś popierdzieliło!-odwarknęłam do niego.
-O, jaka zła kicia-powiedział ten przygłup, który myślał, że coś tym zdziała.
-Czy możesz mnie wreszcie puścić!-popatrzyłam na niego z wyrzutem.
-Jak sobie księżniczka życzy- powiedział i wypuścił mnie z rąk a ja upadłam z hukiem na podłogę.
-Ała! Moja ręka!-krzyknęłam po czym odruchowo złapałam się za nią.
-Violu przepraszam. Ja nie chciałem. Jestem kretynem-zaczął się tłumaczyć.
-Wyp******aj z mojego pokoju!-zaczęłam wrzeszczeć do niego.
-Ale Violetta-próbowała coś powiedzieć.
-Już!-wrzasnęłam po czym wyrzuciłam go za drzwi, zamknęłam je na klucz, złapałam się ponownie za rękę, oparłam o drzwi i zjechałam na podłogę, a potem zaczęłam płakać. Siedziałam tak przez dłuższy czas, aż postanowiłam się ogarnąć. Normalnie zrobiłabym nowy makijaż, ale przez tego kretyna moja prawa ręka jest bez silna wobec moich starań. Dzięki! Spojrzałam w lustro w łazience, aż się przeraziłam. Wyglądałam jak dziecko wojny! Podeszłam do drzwi i kiedy upewniłam się, że nie ma Leona szybko wybiegłam z pokoju i zbiegłam po schodach na dół do salonu gdzie siedziała Angie.
Oczami Angie Trochę wczesniej...
Co to za hałasy? Tak to Violetta i Leon! Co chwilę się kłócą... Aż czasami mam ich po dziurki w nosie ehh... Po wkurzałam się trochę w myślach i postanowiłam pooglądać telewizję. Nagle usłyszałam jak ktoś się zbliża. Odwróciłam w tamtą stronę głowę kiedy...
-Aaaa!-zaczęłam się wydzierać- Violu co się stało?
-Zgadnij!-powiedziała Violetta łkając i przytuliła się do mnie.
-Jak ty wyglądasz?! Leon ci to zrobił?-spytałam niedowieżając.
-Tak, Angie- potwierdziła to Viola.
-Twoja ręka, jeszcze na dodatek jesteś cała zapłakana-zaczęłam jej współczuć.
-Angie boli-zaczęła się żalić.
-Wiem skarbie. Chodź jedziemy do lekarza, a z nim policzę się później- powiedziałam łapiąc za torebkę i z Violettą wybiegłyśmy z domu.
15 min. później...
Jesteśmy już na miejscu. Podeszłyśmy razem do recepcji i zarejestrowałyśmy się.
-Proszę do Dr.Praha - powiedziałam w pospiechu.
-Imię i nazwisko pacjentki- powiedziała jak zwykle nie zainteresowana recepcjonistka.
-Violetta Castillo- powiedziałam zdenerwowana.
-Proszę za mną- machnęła ręką i zaprowadziła nas do poczekalni, a potem weszła zanieść kartę Violi i szybko wróciła do recepcji. Czekałyśmy tak z 10 min. aż doktor wypowiedział nazwisko Violi.
-Violetta Castillo!- usłyszałyśmy i w pośpiechu skierowałyśmy się do gabinetu Praha.
-Dzieńdobry - usłyszłyśmy od niego kiedy zamykałam za sobą drzwi.
-Dzieńdobry- odpowiedziałam mu.
-To jaki mamy problem?- zapytał i szczerze się do nas uśmiechnął. Naprawdę lubię tego doktora.
-Podejrzewamy, że ta ręka może być złamana- powiedziałam i spojrzałam na Viole ze współczuciem.
-A więc, może od razu przejdźmy do badań, dobrze?- zwrócił się do niej, a ona tylko pokiwała głową i usiadła na łóżku które stało przy ścianie. Badanie potrwało jakieś 5 min.
-Po pierwszę, ręka nie jest złamana tylko nadwyrężona, a po drugie nie spinaj się tak! Jeszcze wiele razy nadwyrężysz rękę!-powiedział doktor a, ja odetchnęłam z ulgą. Potem doktor zrobił Violi opatrunek i zadowolone wyszłyśmy z gabinetu.
15 min. później, dom Castillo...
Kiedy razem weszłyśmy do domu zastałam tam Germana rozmawiającego z jakąś kobietą.
-Violetta! Co się stało?-spytał German Violi troskliwym głosem.
Oczami Violetty
-Nic tato ja...-przerwałam kiedy zobaczyłam Leona stojącego na schodach i przysłuchującego się naszej rozmowie. Może i jest dupkiem, ale nikogo specjalnie nie wyrzuciłabym z domu. Postanowiłam na poczekaniu coś wymyślić.
-Co ja?-dopytywał tata.
-Ja się tylko przewróciłam- skłamałam.
-Ale to nic poważnego?-dalej próbował wychwycić wszystkie szczegóły.
-Nie tato to tylko nadwyrężenie-uspokajałam go.
-Dobrze, ale następnym razem uważaj ok?- spytał dla pewności.
-Ok tato, obiecuje- usmiechnełam się do niego.
Kiedy skończyliśmy nasz dialog poszłam do kuchni napić się soku. Nalałam go do szklanki i zaczęłam go pić kiedy do kuchni weszła Angie.
-Violu?-powiedziała Angie.
-Hmm?-spytałam z buzią pełną soku.
-Czy ty kryjesz Leona, żeby German nie wyrzucił go z domu?-spytała podejżliwie. Przełknęłam nerwowo ciecz i zaprzeczyłam:
-Coo?
-Violu mnie nie oszukasz- stwierdziła.
-Oj no dobra masz rację-przyznałam się.
-Dlaczego to zrobiłaś?-dalej pytała.
-Bo nie jestem taka chamska, żeby specjalnie wyżucać kogoś z domu ok?-powiedziałam nerwowo.
-A może ty dalej coś do niego czujesz?-ponownie zadała mi pytanie.
Ja nic nie odpowiedziałam. Ona tylko się uśmiechnęła, nalała do dwóch szklanek wody, wkroiła plasterki cytryny i poszła do salonu.
Ja przez jadalnie przeszłam obok nich niezuważalnie i skierowałam się ku schodom. Kidy pokonałam ostatni schodek ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. To był Leon.
-Dzięki-powiedział nieśmiało.
-Za co?- spytałam udając, że nie rozumiem.
-Za to, że nie powiedziałaś ojcu prawdy-powiedział z wyrzutami sumienia.
-Już nie pierwszy raz ratuję ci dupę, przyzwyczaiłam się- stwierdziłam.
-Przepraszam za to- wskazał na moją rękę.
-Nic nie szkodzi- wzruszyłam ramionami.
-Właśnie, że szkodzi- zaczął swój monolog- Przeze mnie nie możesz robić codziennych rzeczy np. makijażu, kanapek, ubierać się normalnie, jeździć samochodem...
-Dobra dość bo znowu będziesz gadać w nieskończoność-zaśmiałam się.
-A, sorki-podrapał się nerwowo po głowie.
-Zawsze byłeś taki rozgadany-znów się zaśmiałam- Nic się pan nie zmienił panie Verdas.
Już odchodziłam kiedy zatrzymałam się i podeszłam do Leona. Cmoknęłam go delikatnie i powoli w policzek.
-Nigdy nie przestałam cię kochać...
Witajcie szkraby to ja Gabi. Wiem, wiem, wiem... przez dłuższy czas nie dodawałam rozdziału. Ale to przez rozpoczęcie roku i przygotowania. Mam po prostu urwanie głowy... Nawet nie wiem czy w roku szkolnym będę dodawać wogóle rozdziały, ale będę starała się dodać chociaż takie króciutkie. Tak więc dodałam taki nawet długi w przeprosiny, wydaje mi się, że nie jest idealny, ale opinia należy do was. Jak myślicie co w nastepny rozdziale wydaży się pomiędzy Leonem , a Violettą? Kim jest ta tajemnicza kobieta? Czy German dowie sie prawdy? To już w następnym rozdziale, który napisze Wiki. A skoro mówimy o niej to chce jej naprawdę podziękować za pomoc w tym rozdziale bo naprawdę nie miałam weny, a ona mi doradziła w pewnych kwestiach co do niego. Tak więc komentujcie i wyrażajcie swoje opinie. Hasta Luego!
GabiS <3
PS: Wiki publikuje rozdział bo ja nie mogę :)