piątek, 5 września 2014

Rozdział 10 ,,Czy dasz mi dokończyć?!''

                                            Oczami Violetty

Dlaczego ja to powiedziałam?! Pobiegłam szybko do pokoju, zamknęłam drzwi na klucz (jak zawsze xdd) i walnęłam się na łóżko. Dlaczego do cholery to powiedziałam?! Jestem idiotką! Pewnie Leon też uważa mnie za idiotkę! Po prostu jestem głupia. Myślałam, że on coś powie! Powie, że czuje to samo..., ale on stał jak słup bez ruchu. Może mnie nie lubi, tylko nie chciał mi tego powiedzieć prosto w twarz, żeby nie było mi przykro? To nie ważne! Nic mnie to nie obchodzi! Postanowiłam wejść na Fcebooka i sobie trochę posiedzieć na necie...

                                                  Oczami Leona

-Łooo- powiedziałem sam do siebie. Ale zaraz, zaraz gdzie Violetta?! Może przez moje zaskoczenie zrozumiała, że nie czuje tego samego co ona? Ale przecież ja ją ko...ko...ko... No Leon wyduś to z siebie!  Ja ją ko...ko... No dobra! Ja ją kocham ok?! Po chwili namysłu czy się wycofać czy nie, poszedłem pod drzwi od pokoju Violetty i zapukałem do drewnianych wrot (xdd). Zobaczyłem jak kluczyk w nich się przekręca. Violetta zaczęła powoli otwierać drzwi. Kiedy otworzyła je szeroko spytałem:
-Mogę?
-Ta, jasne- powiedziała i gestem zaprosiła mnie do środka- O co chodzi?-spytała i usiadła na łóżku.
-Violetta, ja chcę porozmawiać-powiedziałem poważnie.
-Ale, tu nie ma o czym rozmawiać Leon- stwierdziła lekko poddenerwowana.
-Właśnie, że jest-dodałem.
-Słuchaj ja rozumiem, że ty nie czujesz tego co ja, ale mogę się z tym pogodzić-powiedziała.
-Ale, Viola...- zacząłem.
-Nie Leon nie musisz się tłumaczyć- przerwała mi i wyszła na balkon, a ja za nią. Było pięknie, wspaniałe zachodzące słońce, ona i ja...
- Czy dasz mi dokończyć!-powiedziałem już dość podirytowany.
-Leon...-nie powiedziała nic więcej bo złączyłem nasze usta w delikatnym i czułym pocałunku:


Kiedy się od siebie oderwaliśmy, spojrzeliśmy sobie w oczy.
-Aha, czyli to chciałeś mi powiedzieć?-powiedziała i lekko się uśmiechnęła.
-Dokładnie-zaśmiałem się.
-Gwiazdki!-usłyszeliśmy z dołu głos Angie.
-Idziemy?-spytałem.
-Idziemy-odpowiedziała- Ale, wolałabym jeszcze troszkę tu zostać- stwierdziła i przygryzła dolną wargę, a ja się zaśmiałem. Cmoknąłem ją w usta, złapałem  za rękę i wyszliśmy razem z pokoju. Zeszliśmy po schodach na dół i w jadalni spotkaliśmy uśmiechnięta Angie.
-O, widzę, że się pogodziliście-powiedziała i spojrzała na nasze wciąż złączone ręce, a my się do siebie uśmiechnęliśmy. Kiedy Angeles odsunęła się trochę, naszym oczom ukazał się stół na, którym była pięknie przygotowana kolacja i najróżniejsze dania:


















Od razu rzuciliśmy się na jedzenie i zaczęliśmy pałaszować wszystko co było na stole.
 Za chwilę dołączył do nas pan German, bo kiedy wyszedł z gabinetu rzucił się na jedzenie gorzej niż my.
-Cieszę się, że tak wam smakuje-zaśmiała się Angie.
My nic nie odpowiedzieliśmy tylko jedliśmy dalej. Kiedy wszyscy napełniliśmy swoje żołądki piliśmy spokojnie sok i rozmawialiśmy.
-Angie? Kto to ta pani, która przyszła do ciebie?-spytała Violetta z ciekawości.
-A, to nasza nowa słóżąca. Przyjdzie do nas jutro o 8:30-powiedziała i szczerze się do na uśmiechnęła. Kiedy wypiliśmy nasze soki powiedzieliśmy Angie i panu Germanowi dobranoc i poszliśmy na górę.
-Viola?-zatrzymałem ją kiedy miała kierować się do swojego pokoju.
-Hm?-odwróciła się i spojrzała na mnie.
-Wpadłabyś jeszcze do mnie jak już skończysz się kompać wiesz chce wiedzieć kiedy będę mógł pójść-powiedziałem
-Spoko, ale możesz iść teraz bo ja mam własną łazienkę-stwierdziła.
-Serio?! To dlaczego się tam nie kompałaś?-spytałem.
-Bo miałam zepsuty prysznic, ale tata go naprawił-uśmiechnęła się.
-Spoko, to do zobaczenia-pomachałem jej.
-Ale, i tak do ciebie wpadnę-powiedziała i skierowała się do swojego pokoju...

                                              Oczami Violetty
Naprawdę cieszę się, że między mną, a Leonem wszystko w porządku. Nawet bardzo w porządku. Wzięłam z szafki niebieski ręcznik i skierowałam się do łazienki. Ściągłam z siebie dzisiejsze ubrania i wrzuciłam je do kosza na brudy. Naga weszłam do kabiny prysznicowej i puściłam strumień ciepłej wody wprost na moje ciało. Postałam tak chwilę, gdyż sprawiało mi to przyjemność. Kiedy stwierdziłam, że powinnam już kończyć, nalałam na rękę trochę żelu o zapachu lawendowym i zaczęłam wcierać go w moje ciało. Ten zapach mnie odpręża. Spłukałam powstałą pianę i umyłam włosy szamponem o zapachu wanili, a potem także je opłukałam. Wyszłam spod prysznica i wytarłam mokre ciało, a potem ubrałam mój szlafrok. Rozczesałam włosy i wysuszyłam je suszarką, a potem znów je rozczesałam. Związałam je w luźnego koka i zdjęłam szlafrok. Rzuciłam go gdzieś na podłogę i wyciągłam z szafki balsam kokosowy. Wtarłam go w ciało, a potem znów założyłam szlafrok. Umyłam zęby miętową pastą i wyszłam z łazienki. Podeszłam do szafki i z szuflady wyciągłam czystą bieliznę. Potem podeszłam jeszcze do szafy i zaczęłam zastanawiać się nad pidżamą, aż w końcu wybrałam tą:



 Wybrałam tą, gdyż chciałam zrobić na Leonie wrażenie. Ubrałam przygotowany zestaw i gotowa wyszłam z pokoju. Skierowałam się do pokoju Leona. Zapukałam delikatnie do drzwi i weszłam do środka. Zobaczyłam, że Leon siedzący na łóżku i przykryty kołdrą pstryka coś na laptopie. Wyciągnął nos z komputera i kiedy mnie zobaczył wytrzeszczył oczy. Odłożył go na szafkę nocną i podszedł do mnie oraz objął w talii.
-Wiesz, że wyglądasz przesłodko w tych samych bokserkach?-spytałam i przygryzłam dolną wargę.
-A...ty...wiesz..że...wyglądasz...kusząco...w...tej...pidżamce?-mówił pomiędzy pocałunkami. Potem przywarł mnie do ściany i zaczęliśmy się namiętnie całować. On włożył język do mojej buzi i nasze języki rozpoczęły namiętny i brutalny taniec. Potem podniósł mnie do góry i zaczął całować mnie po szyi. Ja tylko cicho pojękiwałam. Zaniósł mnie na łóżko i położył mnie na plecach. On położył się na mnie i całując mnie gładził ręką moje udo. Ja przymknęłam oczy i zaczęłam się o niego ocierać i przy tym trochę pojękiwać z rozkoszy. Za chwilę zauważyłam, że coś się we mnie wżyna. Otworzyłam lekko oczy i zobaczyłam jak jego męskość stopniowo rośnie. Nagle usłyszałam jak drzwi się otwierają.
-Leon przyniosłam ci...-szybko się od siebie oderwaliśmy i zakłopotani spojrzeliśmy na Angie stojącą w drzwiach, która patrzyła się na nas z wytrzeszczonymi oczami. Położyła koszulki Leona na podłodze i zaczęła sie wycofywac.
-Nie przeszkadzajcie sobie-powiedziała zakłopotana. A, Leon wstał i powiedział:
-Angie to nie to co myślisz-zaczął się tłumaczyć.
-Ja już sobie idę-stwierdziła i zaczęła kierować się do wyjścia. Nagle się zatrzymała i odwróciła w naszą stronę-A i Leon. Okiełznaj tego ogiera-powiedziała i kiedy wyszła zaczeliśmy sie śmiać. Potem Leon położył się obok mnie i przykrył nas kołdrą.
-Wiesz co? Mam jeszcze na ciebie ochote, ale jak wszyscy mieszkancy tego domu mają po kolei tu wchodzić to ja podziękuję-zaśmiał się.
-Dobranoc Misiu-powiedziałam i cmoknęłam go w usta. On zgasił lampkę nocną i powiedział:
-Dobranoc Kochanie- I cmoknął mnie w czoło, a ja się w niego wtuliłam i razem odpłynęliśmy do krainy Morfeusza...




Cześć kochani to ja Wiki! To jak na razie ostatni rozdział przed dłuższą przerwą :( Mam nadzieję, że przynajmniej kilka osób skomentuje ten rozdział i im się spodoba :) Bardzo gorąco was pozdrawiam!!!
Victoria<3 


 






 
 














 

Koniec?!

Witam was kochani! I nie to nie jest koniec(przynajmniej tak myślę). Ale niestety zawieszam bloga na czas nieokreślony... Wymienię wam kilka powodów:
1. W ogóle nie komentujecie!
2. Czuję się jakbym pisała do ściany.
3. Nie mam po prostu weny...
4. Nie mam czasu bo mam szkołę normalną, muzyczną, dodatkowy English  i dodając to do siebie... dużo nauki.
5. Tracę chęci do pisania na blogu, bo, gdyż, ponieważ tak jak wymieniłam w pkt. nr. 2 straciłam ten entuzjazm jaki był na początku.
Po wymienieniu tych wszystkich pkt. chyba już rozumiecie dlaczego... Postaram się jeszcze umęczyć rozdział zanim odejdę na jakiś czas i mam nadzieję, że będziecie czekać.
Zrezygnowana, pozdrawiam
Victoria<3

poniedziałek, 1 września 2014

Rozdział 9 ,, Nic się pan nie zmienił panie Verdasie''

                                                                      Oczami Violetty

- No widzę, że na mnie lecisz-powiedział Leon uwodzicielsko ruszając brwiami, kiedy wciąż patrzyłam w jego czekoladowe paczadełka. Zaraz Violka ogarnij się! Jak możesz sobie na coś takiego pozwalać!
-Chyba cię coś popierdzieliło!-odwarknęłam do niego.
-O, jaka zła kicia-powiedział ten przygłup, który myślał, że coś tym zdziała.
-Czy możesz mnie wreszcie puścić!-popatrzyłam na niego z wyrzutem.
-Jak sobie księżniczka życzy- powiedział i wypuścił mnie z rąk a ja upadłam z hukiem na podłogę.
-Ała! Moja ręka!-krzyknęłam po czym odruchowo złapałam się za nią.
-Violu przepraszam. Ja nie chciałem. Jestem kretynem-zaczął się tłumaczyć.
-Wyp******aj z mojego pokoju!-zaczęłam wrzeszczeć do niego.
-Ale Violetta-próbowała coś powiedzieć.
-Już!-wrzasnęłam po czym wyrzuciłam go za drzwi, zamknęłam je na klucz, złapałam się ponownie za rękę, oparłam o drzwi i zjechałam na podłogę, a potem zaczęłam płakać. Siedziałam tak przez dłuższy czas, aż postanowiłam się ogarnąć. Normalnie zrobiłabym nowy makijaż, ale przez tego kretyna moja prawa ręka jest bez silna wobec moich starań. Dzięki! Spojrzałam w lustro w łazience, aż się przeraziłam. Wyglądałam jak dziecko wojny! Podeszłam do drzwi i kiedy upewniłam się, że nie ma Leona szybko wybiegłam z pokoju i zbiegłam po schodach na dół do salonu gdzie siedziała Angie.

                                                            Oczami Angie   Trochę wczesniej...
Co to za hałasy? Tak to Violetta i Leon! Co chwilę się kłócą... Aż czasami mam ich po dziurki w nosie ehh... Po wkurzałam się trochę w myślach i postanowiłam pooglądać telewizję. Nagle usłyszałam jak ktoś się zbliża. Odwróciłam w tamtą stronę głowę kiedy...
-Aaaa!-zaczęłam się wydzierać- Violu co się stało?
-Zgadnij!-powiedziała Violetta łkając i przytuliła się do mnie.
-Jak ty wyglądasz?! Leon ci to zrobił?-spytałam niedowieżając.
-Tak, Angie- potwierdziła to Viola.
-Twoja ręka, jeszcze na dodatek jesteś cała zapłakana-zaczęłam jej współczuć.
-Angie boli-zaczęła się żalić.
-Wiem skarbie. Chodź jedziemy do lekarza, a z nim policzę się później- powiedziałam łapiąc za torebkę i z Violettą wybiegłyśmy z domu.
                                             15 min. później...


 Jesteśmy już na miejscu. Podeszłyśmy razem do recepcji i zarejestrowałyśmy się.
-Proszę do Dr.Praha - powiedziałam w pospiechu.
-Imię i nazwisko pacjentki- powiedziała jak zwykle nie zainteresowana recepcjonistka.
-Violetta Castillo- powiedziałam zdenerwowana.
-Proszę za mną- machnęła ręką i zaprowadziła nas do poczekalni, a potem weszła zanieść kartę Violi i szybko wróciła do recepcji. Czekałyśmy tak z 10 min. aż doktor wypowiedział nazwisko Violi.
-Violetta Castillo!- usłyszałyśmy i w pośpiechu skierowałyśmy się do gabinetu Praha.
-Dzieńdobry - usłyszłyśmy od niego kiedy zamykałam za sobą drzwi.
-Dzieńdobry- odpowiedziałam mu.
-To jaki mamy problem?- zapytał i szczerze się do nas uśmiechnął. Naprawdę lubię tego doktora.
-Podejrzewamy, że ta ręka może być złamana- powiedziałam i spojrzałam na Viole ze współczuciem.
-A więc, może od razu przejdźmy do badań, dobrze?- zwrócił się do niej, a ona tylko pokiwała głową i usiadła na łóżku które stało przy ścianie. Badanie potrwało jakieś 5 min.
-Po pierwszę, ręka nie jest złamana tylko nadwyrężona, a po drugie nie spinaj się tak! Jeszcze wiele razy nadwyrężysz rękę!-powiedział doktor a, ja odetchnęłam z ulgą. Potem doktor zrobił Violi opatrunek i zadowolone wyszłyśmy z gabinetu.
                                                15 min. później, dom Castillo...

 Kiedy razem weszłyśmy do domu zastałam tam Germana rozmawiającego z jakąś kobietą.
-Violetta! Co się stało?-spytał German Violi troskliwym głosem.
                                              Oczami Violetty

-Nic tato ja...-przerwałam kiedy zobaczyłam Leona stojącego na schodach i przysłuchującego się naszej rozmowie. Może i jest dupkiem, ale nikogo specjalnie nie wyrzuciłabym z domu. Postanowiłam na poczekaniu coś wymyślić.
-Co ja?-dopytywał tata.
-Ja się tylko przewróciłam- skłamałam.
-Ale to nic poważnego?-dalej próbował wychwycić wszystkie szczegóły.
-Nie tato to tylko nadwyrężenie-uspokajałam go.
-Dobrze, ale następnym razem uważaj ok?- spytał dla pewności.
-Ok tato, obiecuje- usmiechnełam się do niego.
Kiedy skończyliśmy nasz dialog poszłam do kuchni napić się soku. Nalałam go do szklanki i zaczęłam go pić kiedy do kuchni weszła Angie.
-Violu?-powiedziała Angie.
-Hmm?-spytałam z buzią pełną soku.
-Czy ty kryjesz Leona, żeby German nie wyrzucił go z domu?-spytała podejżliwie. Przełknęłam nerwowo ciecz i zaprzeczyłam:
-Coo?
-Violu mnie nie oszukasz- stwierdziła.
-Oj no dobra masz rację-przyznałam się.
-Dlaczego to zrobiłaś?-dalej pytała.
-Bo nie jestem taka chamska, żeby specjalnie wyżucać kogoś z domu ok?-powiedziałam nerwowo.
-A może ty dalej coś do niego czujesz?-ponownie zadała mi pytanie.
Ja nic nie odpowiedziałam. Ona tylko się uśmiechnęła, nalała do dwóch szklanek wody, wkroiła plasterki cytryny i poszła do salonu.
Ja przez jadalnie przeszłam obok nich niezuważalnie i skierowałam się ku schodom. Kidy pokonałam ostatni schodek ktoś złapał mnie za nadgarstek i przyciągnął do siebie. To był Leon.
-Dzięki-powiedział nieśmiało.
-Za co?- spytałam udając, że nie rozumiem.
-Za to, że nie powiedziałaś ojcu prawdy-powiedział z wyrzutami sumienia.
-Już nie pierwszy raz ratuję ci dupę, przyzwyczaiłam się- stwierdziłam.
-Przepraszam za to- wskazał na moją rękę.
-Nic nie szkodzi- wzruszyłam ramionami.
-Właśnie, że szkodzi- zaczął swój monolog- Przeze mnie nie możesz robić codziennych rzeczy np. makijażu, kanapek, ubierać się normalnie, jeździć samochodem...
-Dobra dość bo znowu będziesz gadać w nieskończoność-zaśmiałam się.
-A, sorki-podrapał się nerwowo po głowie.
-Zawsze byłeś taki rozgadany-znów się zaśmiałam- Nic się pan nie zmienił panie Verdas.
Już odchodziłam kiedy zatrzymałam się i podeszłam do Leona. Cmoknęłam go delikatnie i powoli w policzek.
-Nigdy nie przestałam cię kochać...

 
 


 Witajcie szkraby to ja Gabi. Wiem, wiem, wiem... przez dłuższy czas nie dodawałam rozdziału. Ale to przez rozpoczęcie roku i przygotowania. Mam po prostu urwanie głowy... Nawet nie wiem czy w roku szkolnym będę dodawać wogóle rozdziały, ale będę starała się dodać chociaż takie króciutkie. Tak więc dodałam taki nawet długi w przeprosiny, wydaje mi się, że nie jest idealny, ale opinia należy do was. Jak myślicie co w nastepny rozdziale wydaży się pomiędzy Leonem , a Violettą? Kim jest ta tajemnicza kobieta? Czy German dowie sie prawdy? To już w następnym rozdziale, który napisze Wiki. A skoro mówimy o niej to chce jej naprawdę podziękować za pomoc w tym rozdziale bo naprawdę nie miałam weny, a ona mi doradziła w pewnych kwestiach co do niego. Tak więc komentujcie i wyrażajcie swoje opinie. Hasta Luego!
 GabiS <3
PS: Wiki publikuje rozdział bo ja nie mogę :) 

piątek, 29 sierpnia 2014

Npowa Postać!




Olgita VanGuht to służąca w domu Germana Castillo. Ogląda dużo durnych telenoweli i seriali, które często wpływają na jej zachowanie. Jest zakochana w Ramallo, który uważa ją za dziwaczkę.Traktuję ją tylko jak zwykłą gospodynię. Olga kocha Violettę jak własna córkę. Lubi  ją przytulać i mówi na nią ,,Księżniczka'' lub ,,Gwiazdeczka''. Chociaż wszyscy kochają Olgę to nigdy nie powierzają jej żadnych sekretów. Potrafi je wypaplać i na następny dzień wszyscy już o tym wiedzą. Ogółem jest bardzo kochaną osobą, która potrafi zająć się wszystkim i wszystkimi...

sobota, 23 sierpnia 2014

Rozdział 8 ,,Możę nie tak ostro''

                                                                           Oczami Angie

-Co się stało mała ? - spytałam się mojej siostrzenicy.
-Leon... - odpowiedziała łkają.
-Ale co Leon ? - spytałam się niezbyt rozumiejąc.
-Poszliśmy z Leonem do barku i tam zauważyłam jak flirtuje z barmanką i byłam bardzo zawiedziona - odpowiedziała łkając - nie chce więcej widzieć na oczy tego szmaciarza - powiedziała podnosząc ton. 
-Violu spokojnie, opanuj się - odpowiedziałam spokojnie - jak Leon wróci to sobie z nim poważnie porozmawiam - powiedziałam.
-Dziękuje Angie - powiedziałam - kocham cię dodała.
-Nie ma za co - odpowiedziałam i promiennie się do niej uśmiechnęłam .
-Idę do mojego pokoju - jeszcze raz dziękuje - powiedziała, po czym mnie przytuliła i pobiegła na górę.




                                                                            Oczami Leona

Byłem pewny, że Violetta pobiegła do domu, więc się tam udałem. Kiedy przekroczyłem próg drzwi, Angie posłała mi chłodne spojrzenie i do mnie podeszła.
-Jak mogłeś tak zranić Violke ? - spytała dając mi z liścia.
-Ale co ja takiego zrobiłem - powiedziałem chwytając się za obolały policzek.
-Jak mogłeś flirtować z tą barmanką ! - krzyknęła Angie i dała mi znowu z liścia tylko, że specjalnie teraz w drugi policzek.
-Masz tam iść i ją przeprosić ! - krzyknęła i posłała mi to okropne spojrzenie.
Nie odpowiadając udałem się do pokoju Violki i zapukałem.
- Kto tam ? - spytała łamiącym się głosem.
- Ja - odpowiedziałem.
- Spier***** ! - krzyknęła.
OMG ! Nie znałem Violki od tej strony. Bez zastanawiania się wszedłem do jej pokoju. Siedziała na łóżku po turecku, tuląc się do poduszki która była cała czarna, bo Violetta płakała w nią i się jej pewnie makijaż cały rozmazał, zresztą można było to po niej poznać.
- Mówiłam kurwa, żebyś nie wchodził - warknęła - głuchy jesteś ?! - spytała.
- Violetta daj mi wyjaśnić - powiedziałem.
- W dupie mam twoje wyjaśnienia - warknęła - jebany szmaciarzu - nienawidzę cię ! - krzyknęła i z powrotem zalała się łzami.
- Może nie tak ostro - powiedziałem lekko poddenerwowany.
- Wal się  - odpowiedziała.
- Nie wyjdę stąd póki mi nie wybaczysz - powiedziałem 
- Jak ci pizdnę - powiedziała po czym wstała kopnęła mnie kroczę wyrzuciła mnie za drzwi i zamknęła się na klucz.


                                                                            Oczami Violetty

Około 2 godzin po rozmowie z Leonem, postanowiłam,że umyje okna. Wzięłam wszystko co mi potrzebne z kuchni i udałam się do mojego pokoju. Na szczęście nie wpadłam na Leona. Nie zamknęłam drzwi, bo stwierdziłam, po co. Weszłam na moją drabinkę i zaczęłam myć okna. Były na prawdę brudne ..!

                                                                                                                                                                                         Oczami Leona

 Kiedy szedłem korytarzem zauważyłem, że drzwi do pokoju Violi są otwarte. Na początku myślałem, że to jakiś podstęp i, że jak wejdę to Violka z okazji zemsty kopnie mnie znowu w kroczę ;d. Po DŁUŻSZEJ chwili postanowiłem, że jednak nie wymięknę i wejdę do środka. Kiedy wszedłem do jej pokoju po prostu to co tam zobaczyłem mnie zaskoczyło. Violetta myła okna ?!?! Po namyśle podszedłem do niej od tyłu po cichu i poruszałem drabinką, przez co Violetta nie utrzymała równowagi i upadła prosto w moje ramiona...


                                                                             Oczami Violetty

Myłam okna kiedy nagle moja drabinka zaczęła się ruszać, a ja upadłam prosto w ramiona... Leona. Po kilku sekundach spojrzałam prosto w jego oczy i po prostu zatonęłam w jego czekoladowych tęczówkach.




To ja Gabi ! :3 Sorki, że tak dawno rozdziału nie było ,ale albo to neta nie miałam, albo po prostu nie mogłam wejść na kompa. I wiem mogłam pisać z fona, ale mój szajsung nie nadaje się do pisania, a zwłaszcza, że ja nie mam cierpliwości ;/. Sorki, że taki krótki, ale muszę już schodzić z kompa, a zależało mi na tym, żeby rozdział dziś jeszcze dodać ;). Następny na przełomie poniedziałku/wtorku. Dobra kończę ta beznadziejną notkę. Komentujcie bo to naprawdę motywuję ;). Do następnego papa kochani ;****.

 

GabiS<3

                                                                                                                 





wtorek, 19 sierpnia 2014

PRZEPRASZAM!!!

Cześć Misiaki! To ja Wiki i chce was naprawdę przeprosić. Przez ostatnie dni nie pojawił się rozdział 8. Zdaję sobie sprawę ze (chyba) na niego czekacie. Niestety to przez nasze sprawy prywatne.  Rozdział powinien pojawić się w czwartek. Ale nie gwarantuje tego zawsze nie wiadomo czy Gabi będzie się chciało :P A jak Gabi napisze ósmy i dziewiąty to nie wiem czy ja napisze dziesiąty bo nie mam pojęcia kiedy naprawia mi laptopa :P Teraz pisze na komórce, a na niej to raczej długiego rozdziału nie zdołam utworzyć :D Tak więc jeszcze raz przepraszam. Kocham Was :*
Victoria <3