sobota, 2 maja 2015

Rozdział 28 ~ Ale z pana zrzęda!

                                                              





                                                                   Oczami Violetty

-Fran zaczekaj!-krzyczę za biegnącą dziewczyną.
-Violetta to nie ma sensu- mówi Leon łapiąc mnie za rękę- Najwidoczniej tak musiało być.
-Nie, tak nie może być-stwierdzam uwalniając dłoń s uścisku.
-Co chcesz przez to powiedzieć?-pyta zdziwiony chłopak.
-To w ogóle nie powinno się wydarzyć-odpowiadam wycierając łzę spływającą po moim policzku.
-Ale przecież mówiłaś...-zaczyna zdezorientowany.
-Pomyliłam się-stwierdzam- Te słowa nie miały żadnego znaczenia.
-Czyli mamy udawać jakby nic nigdy między nami nie zaszło?-pyta zdenerwowany szatyn.
-Nie, najlepiej będzie jak na razie nie będziemy się widywać- mówię stanowczo.
-Jak chcesz-burczy wściekły i szybkim krokiem odchodzi. Chcę jeszcze krzyknąć za nim, ale się powstrzymuje. Zaczynam biec w stronę w którą pobiegła moja przyjaciółka (?), lecz nie mogę jej znaleźć. Wzdycham głośno i siadam na pobliskiej ławeczce. Zajebiście! Nie dość, że straciłam chłopaka którego kocham, to jeszcze przyjaciółkę...
                                                         Oczami Jade

Jestem już w 5 miesiącu. Właśnie idziemy razem z Angie do ginekologa. Tak, to ten dzień kiedy dowiem się, czy będę mieć synka, czy córeczkę. Miałam iść z Germanem, ale jemu jak zwykle wypadło coś w pracy. Na szczęście moja przyjaciółka ma dla mnie zawsze czas.
-Angie, zobacz jaka ładna spacerówka!-mówię i podchodzę do okna sklepowego.
-Rzeczywiście całkiem fajna-zgadza się ze mną blondynka. 
Nagle czuję, że ktoś całuje mnie w policzek. Odwracam się szybko.
-German!-rzucam się na szyję mojemu chłopakowi.
-A co wy tu robicie?-udaje wściekłego-Przecież ustaliliśmy, że wózek wybieramy razem.
-Oj German tylko oglądałyśmy-chichoczę cichutko-Cieszę się, że jesteś.
-Nie mogłaby mnie ominąć taka chwila-odpowiada i się uśmiecha.
We trójkę kierujemy się do budynku znajdującego się po drugiej stronie ulicy.
 ~~~~~~~~~~~~~~~~

-I co panie doktorze? Chłopiec, czy dziewczynka?- pytam któryś raz z kolei.
-Widzę, że nie może się pani doczekać-burczy ginekolog. Strasznie niemiły facet
-Tak, bardzo się cieszę, że będę miała dziecko-odpowiadam starając się brzmieć miło.
-Tak, tak-macha ręką uciszając mnie. Zaciskam ręce w pięści. Ale on mnie wkurza!
Siedzimy dłuższą chwilę w milczeniu.
-Chłopiec-mówi po chwili-Tak, chłopiec.
-Będę miał syna!-krzyczy German.
-Proszę przestać, bo pana wyprowadzę!-warczy lekarz.
-Ale z pana zrzęda!-krzyczy mój chłopak.
 Ta nasza wizyta nie należała do najprzyjemniejszych. Skończyło się na tym, że wyprowadziła nas ochrona, a ja muszę szukać nowego lekarza...

                                                                    Oczami Violetty
-Cholerny budzik!-burczę, po czym otwieram zaspane oczy- Zawsze zapominam, żeby go na weekend wyłączyć. Ponownie razem z moim złym humorem przykrywam się kołdrą.
-Violetta śniadanie- słyszę łagodny głos Olgi.
-Nie jestem głodna, przepraszam-odpowiadam spod pierzyny.
-Gwiazdeczko, ale musisz coś zjeść- mówi troskliwie nasza służąca.
-Nie, dziękuje-odpowiadam i obracam się w jej stronę.
-W takim razie przyniosę ci jedzenie do pokoju-  (jak zwykle) uśmiechnięta wychodzi z pokoju zanim jeszcze coś powiem. Usiadłam na brzegu łóżka i leniwie się przeciągnęłam. Założyłam ciepłe kapcie i skierowałam się do łazienki. Tam wykonałam wszystkie codzienne czynności. Podeszłam do szafy i wybrałam ten strój (Od Aut.: Obrazek nr. 4). Ubrałam się i wzięłam do ręki telefon. Nikt nie dzwonił. Zastanówmy się... Jak ktoś mógłby do mnie dzwonić jak wszyscy są na mnie obrażeni!
Rzuciłam telefon na łózko. Jak już wszystko jest do bani, to chyba gorzej być nie może. Wybiegłam z pokoju i po chwili znalazłam się na dole. 
-Tato-powiedziałam niepewnie.
-Słucham cię córeczko-odezwał się nie odrywając wzroku od papierów, które przeglądał.
-Musimy porozmawiać-stwierdzam już pewniej.
-Wiesz, teraz nie mam czasu-mówi-Ale przyjdź później to pogadamy.
-Ale to jest naprawdę ważne-mówię łamliwym głosem.
-Na pewno może poczekać- stwierdza przekładając którąś kartkę z kolei. Tak, to mój ojciec. Kiedy nie trzeba wtrąca się w moje sprawy, a gdy jest potrzebny nic go nie obchodzi.
-Dlaczego mi nie powiedziałeś, że Vanessa jest moją siostrą?



Witajcie Kochani! To znowu ja i przychodzę do Was z kolejnym rozdziałem! Taki krótki, ale nie miałam na niego pomysłu, szczególni, że napisałam go tydzień po poprzednim. Mam nadzieję, że nawet jeśli nie powala długością i tak się Wam spodobał.
Czy German odpowie na pytanie córki? Czy Violetta pogodzi się z Fran i Leonem? A może to oni pierwsi wyciągną do niej  rękę?
Tego dowiecie się w kolejnym rozdziale!
Ruda
   




                  

 





 

sobota, 25 kwietnia 2015

Rozdział 27 ,,Może mnie oświecisz?''

                                                                       Oczami Violi

Jak to możliwe, że dziewczyna, która tak uprzykrza mi życie jest moją siostrą? To jeszcze w sumie mogę przeboleć, ale dlaczego nikt nie raczył mi o tym powiedzieć? Wzrok Aangie i taty skierował się na mnie. Mam nadzieję, że nie zauważyli jak ich podsłuchiwałam.
-Nie przeszkadzajcie sobie-mówię i pewnym krokiem wchodzę do kuchni-Przyszłam tylko po sok.
Podchodzę do blatu kuchennego i z szafki wyjmuję szklanki. Ręce okropnie się mi trzęsą, a między nami panuje niezręczna cisza. Nalewam do nich soku pomarańczowego i stawiam je na tacy. Uśmiecham się sztucznie i kieruję się do mojego pokoju. 
 -------------
Po chwili stawiam tacę z napojami na moje biurko.
-No nareszcie!-mówi zniecierpliwiona Francessca-Co tak długo?
-Tata z Angie mnie zagadali-mówię starając się brzmieć wesoło, ale Fran chyba wyczuła, że coś jest nie tak.
-Coś się stało?-pyta i siada obok mnie na łóżku.
-Nie nic-odpowiadam mało przekonująco.
-Violu przecież widzę- mówi.
-To nic takiego-uśmiecham się sztucznie-Lepiej się przygotujmy
-Masz rację-piszczy podekscytowana brunetka.
Robimy sobie makijaże po czym schodzimy na dół. Po niecałych 5 min. słyszymy dzwonek do drzwi. Podchodzę, aby otworzyć. Od razu na szyję rzuca mi się wysoka blondynka.
-Violu jesteś jakaś smutna-jej entuzjazm gaśnie w jednej chwili.
-Tylko ci się zdaje-odpowiadam.
-To idziemy!-piszczy dziewczyna i wychodzimy z domu. Tak, to Ludmiła, która zawsze jest szczęśliwa i pełna pozytywnych emocji. 
----------------
Po wyjściu ze sportowego auta od razu słychać głośną muzykę dobiegającą z ogromnego budynku. Dziewczyny wbiegają szybko do środka, ja idę powoli za nimi. Moje przyjaciółki pognały na parkiet, a ja zajęłam jeden ze szklanych stolików w klubie i usiadłam przy nim.
-Viola?- dobiega mnie znajomy głos.
Odwracam się gwałtownie do tyłu.
-Leon? Co ty tu robisz?-pytam zdziwiona.
-Przyszedłem tu z kumplem-tłumaczy chłopak.
-Ja z Ludmi i Fran-odpowiadam beznamiętnie.
-Coś się stało?-pyta i siada na przeciwko mnie.
-Nie zgadniesz czego się dowiedziałam-burczę i opieram moją brodę na ręce.
-Może mnie oświecisz?-śmieje się szatyn.
-Vanessa jest moją siostrą-wdycham.
-Żartujesz!-mówi cicho Leon-Tata ci powiedział?
-No właśnie nie i o to jestem wściekła-mówię i zaczynam rysować wzorki palcem na stoliku.
-A ma zamiar ci to powiedzieć?-pyta zaintrygowany całą sprawą.
Wzruszam ramionami. Siedzimy w milczeniu przez kilka chwil.
-Wiesz co? Nie użalajmy się to nad sobą tylko chodźmy na spacer-mówię i kieruję się ku wyjściu, a szatyn za mną.
---------------
Chodzimy z Leonem po mieście bez żadnego celu. Kierujemy się do parku.
-Chcesz coś do picia?-pyta Leon.
-Czemu nie-odpowiadam, a mój przyjaciel kieruje się do budki z koktajlami.
(Od Aut.: Jeżeli nie pamiętacie tego momentu wróćcie do rozdziału 14. Możecie sobie także kliknąć tu i czytać dalej)
Spacerowałam sobie spokojnie po parku i śpiewałam moją piosenkę własnego autorstwa ,, En mi mundo''. Usiadłam sobie na ławce i przymknęłam oczy. Rozkoszowałam się pięknem dnia. Nagle usłyszałam jak jakiś męski głos śpiewał... To Leon! Otworzyłam oczy i ujrzałam go siedzącego obok mnie na ławce i śpiewającego moja ,, Voy Por Ti''. Dołaczyłam  do niego. Kiedy skończyliśmy Leon powiedział.
-Violu ty jesteś tą jedyną i nie mogę cię stracić...
-Leon ja wiem że mnie kochasz, ale...
-Proszę cię wybacz mi!
-Leon ja też cię kocham i mogę ci wybaczać ciągle bo jesteś najważniejszą osobą w moim życiu.
Za chwilę złączylismy nasze usta namiętnym ale czułym pocałunku...

----------- 
Zauważyłam, że Violetty nie ma w klubie.  A jak coś się jej stało? Wybiegłam z budynku zostawiając Ludmiłe, która tańczyła z jakimś kolesiem. Mam nadzieję, że nie zrobi czegoś głupiego, ale po niej można się spodziewać wszystkiego. Wybiegłam z ogromnego budynku i rozejrzałam się do okoła.
-Violetta!-krzyknęłam, ale nikt się nie odezwał. Pobiegłam w stronę parku w, którym Viola uwielbia przebywać. Zauważyłam ją siedzącą na ławce z Leonem. Czy oni się całują?! Znowu przyjaciółka wbiła mi nóż w plecy!

 Dam, dam, dam! Uwielbiam kończyć w takich momentach! Długo nie było rozdziału no wiem, wiem. W przyszłym  tygodniu postaram się napisać bo 3-ego jadę na Zieloną Szkołę na tydzień. 
Co zrobi Fran po tym jak zobaczyła całującą się Leonette? Czy Viola na pewno podjęła właściwą decyzję? Kiedy German powie Violi prawdę? 
A to wszystko w następnym rozdziale! 
Ruda/Drechu♥
R
 


 

piątek, 10 kwietnia 2015

Rozdział 26 ,, Narnii szukasz?''

                                                                 Oczami Violetty

Dwa dni temu wróciliśmy z Leonem do Miami. Teraz już między nami wszystko w porządku. Jeszcze nie rozmawiałam z Fran, a ona nie odzywała się też do mnie. Mam w planach się z nią spotkać i wszystko jej wyjaśnić. Błądząc ręką po szafce nocnej obok mojego łóżka chwyciłam mój telefon. Spojrzałam na wyświetlacz mojego Iphona. Już 8.00. Do studia mam na 9.00, więc trzeba się zbierać. Wstałam z łóżka i założyłam moje cieplutkie kapcie. Skierowałam się do łazienki, a tam wykonałam wszystkie poranne czynności. Wyszłam z pomieszczenia owinięta ręcznikiem i stanęłam przed moją szafą. Otworzyłam drewniane drzwiczki i szukałam stroju, który chciałabym dziś założyć. Ostatecznie wybieram to.  Na dworze jest bardzo zimno. No bo w końcu to końcówka listopada. Jeszcze na dodatek w telewizji mówili, że we wtorek ma padać śnieg. Założyłam wszystkie ciuchy i zrobiłam delikatny makijaż o raz związałam włosy w kucyka. Tylko gdzie jest ta torebka? Zaczęłam przeszukiwać cały pokój. Ostatnim miejscem gdzie mogłaby być to moja szafa. Na pierwszy rzut oka jej tam nie było. Postanowiłam do niej  wejść. Z racji z tego, że jest dosyć obszerna, skulona weszłam do środka.
-Narnii szukasz?-usłyszałam głos Leona i trochę się przestraszyłam.
-Ała!-syknęłam z bólu uderzając się w głowę.
-Nic ci nie jest?-spytał rozbawiony chłopak i pomógł mi wyjść.
-To wcale nie jest śmieszne-uderzyłam go znalezioną torebką.
-No...trochę jest-powiedział i wybuchnął jeszcze większym śmiechem.
-Może trochę-stwierdziłam i też zaczęłam się śmiać.
Po, że tak powiem ,,ogarnięciu się'' zeszliśmy na dół na śniadanie. Usiedliśmy przy  stole,  a zaraz potem dołączyli do nas tata i Jade. Olga podała nam smakowite jedzenie, które zjedliśmy ze smakiem. Cały posiłek minął w sympatycznej atmosferze. Chwilę jeszcze porozmawialiśmy i wszyscy się rozeszli. Olga poszła do kuchni, a Leon do swojego mieszkania, gdyż był u nas na parę dni, bo go zaprosiłam. Korzystając z tego,że jestem sama z tatą i jego dziewczyną postanowiłam z nimi szczerze porozmawiać.
-Tato, Jade czy moglibyśmy porozmawiać?-spytałam nieśmiało i usiadłam na kanapie, a oni zrobili to samo.
-Stało się coś?-spytała z przejęciem Jade.
-Chciałabym, aby Angie wróciła do domu-powiedziałam stanowczo.
-Nie ma takiej opcji-odpowiedział mój tata i już wstawał, ale Jade go zatrzymała.
-Nie denerwuj się tak kochanie. Może to dobry pomysł?-uspokajała go kobieta.
-Sam nie wiem. Ostatnio trochę nie jest między nami za dobrze-odpowiedział ponuro.
Widzę, że tęskni za Angie tak jak my wszyscy i mu jej brakuje.
-Tato, proszę-powiedziałam błagalnym głosem.
-Myślę, że jej obecność tutaj może nam pomóc-stwierdziła Jade i pogładziła tatę po ramieniu.
-No dobrze. Porozmawiam z nią- w końcu ulega i całuję mnie w czoło po czym wchodzi do gabinetu.
                                                               10min. później...
Właśnie weszłam z Leonem do studio. Od razu zauważyłam Fran stojącą sama koło niebieskich szafek. Gdy zauważyła, że idę w jej stronę od razu zaczęła iść w przeciwną.
-Fran zaczekaj!-krzyknęłam za nią-Nie zachowujmy się jak dzieci.
-Masz rację-mówi po odwróceniu się do mnie twarzą.
-Nie chcę się kłócić-szepczę w jej stronę.
-Ja też nie-mówi ze skruchą-Co się stało z naszą przyjaźnią? 
-Nie ma pojęcia, ale wiem, że więcej bez ciebie nie wytrzymam-mówię, a na mojej twarzy pojawia się uśmiech, co można też zauważyć u niej.
-Ja bez ciebie też-odpowiada po czym mnie przytula.
Po chwili słyszymy dzwonek. Wchodzimy do klasy i rozpoczynamy lekcję.
                                                         Po lekcji...
Idziemy właśnie ja, Fran i Ludmi w stronę naszych domów i rozmawiamy.
-Dziewczyny co wy na to, żeby pójść dziś na jakąś balangę?-pyta podekscytowana blondynka.
-Jasne, to świetny pomysł jutro przecież weekend to możemy się rozerwać-odpowiadam.
-Violu mogę iść teraz do ciebie?-pyta mnie brunetka.
-Jasne później Ludmi po nas przyjedzie i pojedziemy razem-mówię zadowolona.
-Spoko to o 20.00?-upewnia się dziewczyna.
-Tak, będziemy gotowe-mówię uśmiechnięta, po czym rozchodzimy się do domów. Właśnie wchodzimy do środka.
-Cześć wszystkim!-krzyczę już od progu.
-Violu!-piszczy szczęśliwa Angie i mocno mnie przytula.
-Tak się cieszę, że wróciłaś!-mówię po oderwaniu.
-Ja też i z twoim tatą już sobie wszystko wyjaśniłam i jest już w porządku-odpowiada spokojnie.
-Tęskniłam-mówię czule, a ciotka gładzi mnie po ramieniu i wchodzi do kuchni. Razem z Fran idziemy do mojego pokoju. 
-Co robimy?-pyta moja przyjaciółka.
-Nie wiem, może jakiś film?-proponuje, a on się zgadza. Biorę mojego laptopa i włączam film. Oglądałyśmy prawie 2 godz. po czym spostrzegłyśmy, że jest już 18.00.
-Trzeba się już zbierać-mówię do mojej przyjaciółki. Po kolei wchodzimy do łazienki i się odświeżamy po czym ubieramy. Fran wybrała sobie z mojej szafy ten strój, a ja ten. Po ubraniu się zrobiłyśmy sobie fryzury.
-Violu, czy mogłabym prosić o coś do pica?-pyta mnie Fran.
-Jasne, już pójdę-mówię po czym wykonuję planowaną czynność. Schodzę po schodach na dół i kieruję się w stronę kuchni. Tata i Angie o czymś rozmawiają. Oby się znowu nie kłócili. Podchodzę trochę do wejścia i staję nieruchomo.
-Angie ja nie mogę-mówi ze smutkiem tata.
-German, ta rozmowa cię nie ominie-mówi Angie poważnie.
-Wiem, ale ja chcę dla niej jak najlepiej-stwierdza. 
-Tym jej nie pomożesz-odpowiada ciocia.
-Nie jestem na to gotowy-stwierdza z przejęciem.
-Będziesz musiał powiedzieć Violettcie, że Vanessa jest jej siostrą!

Witam wszystkich po kolejnej dłuższej przerwie! Tak wiem, że znowu przez 2 tygodnie nie dodałam rozdziału, ale jakoś nie mogłam się za to zabrać. Leń ze mnie xD No, ale w końcu jest i wyszedł w sumie dłuższy niż przypuszczałam. Jeszcze raz bardzo przepraszam i mam nadzieję, że się nie gniewacie. No to chyba by to było na tyle...
Co Violetta zrobi po tym jak się dowiedziała, że Vanessa jest jej siostrą? Czy przyjmie to do wiadomości i będzie chciała zbliżyć się do siostry?
Aaaaa... to już w następnym rozdziale xD

Ruda♥ 



 

piątek, 20 marca 2015

Koniec bloga???

Nie Kochan! To nie koniec bloga! Zresztą gdybym miała kończyć  z opowiadaniem nie napisałabym pod rozdziałem 25: ,,Czekajcie na następny rozdział!(czy coś w tym stylu xD)''. Ale...założyłam drugiego bloga( tu macie się cieszyć)! Nie jest on o Leonettcie, ale mam nadzieję, że się Wam spodoba. Tytuł opowiadania to ,,Przeklęta''. Więc jeśli jesteście zainteresowani to macie tu linka:klik!
Ruda♥

Rozdział 25 ,, Zmieniasz zdanie częściej niż kobieta w ciąży!''

                                                            Oczami Violetty

-Witajcie gołąbeczki!-mówi skrzekliwym głosem mój największy wróg.
-Co ty tu robisz?!-mówię wściekle
-Jak to co? Wakacje kochana!-odpowiada i śmieje się ze swoją świtą, która targa za sobą jej torby z zakupami.
-Przyjechałaś tu za mną! I nawet nie zaprzeczaj Vanessa!-krzyczę jej w twarz.
-Spokojnie. To już nie można przyjechać do Hiszpanii?- pyta i patrzy na mnie tym swoim wzrokiem.
-Kto ci powiedział, że tu jesteśmy-nic nie odpowiada-No mów!
-Dobra, dobra. Już mówię!-podnosi ręce w geście obronnym- Twoja super przyjaciółeczka mi powiedziała.
-Tak myślałam-warczę cicho-Idziemy Leon.

                                                        Oczami Jade
Wczoraj się obudziłam. Nic nie pamiętam z tego wypadku. Ale jak German mógł mnie tak potraktować! Eh, o wilku mowa...
-Jade, możemy pogadać?-podchodzi do mnie i siada na brzegu łóżka.
-Co? Chcesz mi powiedzieć jaka ja to jestem nieodpowiedzialna?-prycham i odwracam głowę.
-Spójrz na mnie-nakazuje, a ja niechętnie wykonuje jego polecenie-Chcę tylko powiedzieć, że cieszę się, że będziemy mieli dziecko.
-Ale naprawdę?-pytam, a na moją twarz wkrada się delikatny uśmiech.
-Tak-odpowiada czule-Stworzymy wspaniałą rodzinę.
-Cieszę się, że tak mówisz-odpowiadam szczęśliwa.
-To skoro będziemy mieć naszego malutkiego szkraba może wprowadzisz się do nas?-proponuje bez wahania.
-Dziękuję!-mówię po czym czule go całuje.
                                                        Oczami Violetty

-Nie rozumiem jak ona mogła nam to zrobić-wchodzę wkurzona do naszego apartamentu i rzucam zakupy na łóżko-Zrobiła to specjalnie, a teraz te lalunie nie będą dawać nam żyć!
-Spokojnie-śmieje się Leon.
-Co w tym takiego śmiesznego jeśli można wiedzieć?-pytam podirytowana.
-Uroczo wyglądasz jak się denerwujesz-śmieje się cicho.
-Dziękuje-spalam buraka po czym chichoczę jak wariatka.
-Ale czemu ona niby miała nam to zrobić specjalnie?- pyta kiedy siadam na kanapie w naszym ,,salonie'', a on rozkłada się na moich kolanach.
-Chyba jej się podobasz-burczę wściekła.
-A co? Zazdrosna?-pyta rozbawiony, a jak widać humor mu dzisiaj dopisuje.
-Nie-odpowiadam zła i zrzucam go na podłogę. I kto teraz się śmieje? Ta pani!


                                                      Oczami Germana
Naprawdę cieszę się, że między mną a Jade już wszystko w porządku. Z dzieckiem jest wszystko dobrze i ono jak i moja dziewczyna są już w domu. Może skoro będziemy naszego małego szkraba, to przydałoby się wziąć ślub? Jeszcze się nad tym zastanowię.
-Cześć kochanie-wyrywa mnie z zamyśleń Jade.
-O to ty-mówię i wstaję zza biórka.
-A kto inny-śmieje się kobieta.
-Jak się czujesz?-pytam i podchodzę do nie po czym całuje jej policzek.
-Tylko trochę mnie mdli, ale tak to wszystko w porządku-odpowiada.
-Może zastanowimy się nad imieniem?-pytam z uśmiechem.
-Jasne, tylko chodźmy do salonu-mówi łapiąc mnie za rękę.
Po chwili siedzimy już na kanapie w salonie.
-Olga, zrób mi kawę-mówię do przechodzącej obok nas kobiety.
-Oczywiście panie Germanie-mówi po czym wchodzi do kuchni.
-Jakieś propozycje?-pyta Jade.
-Może Anastasia?-odpowiadam pytaniem na pytanie.
-Ładne, zapiszmy to-mówi ze skupieniem.
-A dla chłopca?-pytam.
-Może Leny?-proponuje.
-Nie, to mi się nie podoba-odpowiadam kręcąc głową przecząco- Zawsze chciałem nazwać chłopca Alberto.
Nie otrzymałem odpowiedzi od mojej dziewczyny, co trochę mnie zamartwiło.
-Co się stało kochanie? Coś nie tak?-spytałem pełen troski.
-Nie, nie-odpowiedziała wystraszonym głosem-Po prostu źle się czuję. Pójdę do pokoju się położyć.
-Dobrze, ale na pewno nic się nie stało?-pytam jeszcze raz dla pewności.
-Na pewno-mówi ściszonym głosem po czym wchodzi na górę i zamyka się w pokoju. Jakoś jej nie wierzę. Przecież nie jestem ślepy i widzę, że coś jest na rzeczy. Mam nadzieję, że mi to wyjaśni. Oby to nic poważnego.
                                                Oczami Violetty 
Przechadzam się właśnie po piaszczystej plaży. Czuję się jakbym chodziła po miękkim dywanie, a ciepły wiatr otula moją twarz. Po chili słyszę dźwięk mojego dzwonka. Zaczynam w pośpiechu szukać mojej komórki. O nie! Gdzie to cholerstwo jest! Cała zawartość mojej torebki ląduje na piaszczystym dywanie i brudzi się.
-Mam cię!-uśmiecham się triumfalnie i odbieram połączenie.
Rozmowa:
-Halo?
-Viola? Cześć, to ja Ludmiła. 
-Hej, Ludmi! Co tam słychać u ciebie?
-No nie za dobrze...
-Coś się stało?
-Tak, nie, to znaczy tak!
-Zdecyduj się! Zmieniasz zdanie częściej niż kobieta w ciąży!
-Sorry Vilu...
-To powiesz o co chodzi? 
-Chodzi o Fran.
-Wiesz, nie mam ochoty teraz słyszeć na jej temat nic.
-Ale to naprawdę ważne! Przecież jesteście przyjaciółkami!
-Dobra, mów...
-Chodzi o to, że odkąd się pokłóciłyście jest nie do zniesienia! Cały czas siedzi u mnie i ryczy! Całą pościel z Barcą mi zamoczyła! Przecież wiedziałaś, że jest zakochana w Leonie.
-Dobra, ale skąd wiesz, czy mi też się nie podoba?
-Ło, ło, ło. Za szybko! Za szybko! Podoba ci się Leon?!
-Może... Ale błagam, nie mów nic Fran!
-Czyli jednak ci na niej zależy?
-Trochę...
-Dobra ja już kończę , bo znowu przyszła. Pa kochana!
-Pa Ludmi!
Rozłączam się. I co ja mam teraz zrobić? Zraniłam Fran, moją najlepszą przyjaciółkę. Jest dla mnie jak siostra. Co ja najlepszego zrobiłam...

No hej Miśki!
Wiem, wiem ,wiem długo nie było rozdziału. Ale z pretensjami możecie iść do moich nauczycielek za to, że zadają tyle domowego xD Dziękuję wszystkim, którzy czekali na rozdział. Może nie powala on długością, ale się starałam znaleźć choć trochę czasu, aby coś napisać! Notka też nie powala długością, ale ci co czytają moje opowiadanie od początku wiedzą, że nie jestem w tym dobra xD
Czy Viola pogodzi się z Francesscą? Czy wyjaśni się tajemnicze zachowanie Jade? Może Jade ma coś do ukrycia?
Czekajcie na kolejny rozdział, a się dowiecie!
Ruda♥ 

 
 
 

niedziela, 15 lutego 2015

Rozdział 24 ,,Jak możesz!''

             Rozdział dedykowany moim czytelniczkom:  ginny weasley i Violi Verdas ♥              

                              Oczami Violetty

-Jesteśmy we Włoszech?!-krzyczę podekscytowana ową sytuacją i rzucam się Leonowi na szyję.
-To co? Nie jesteś już na mnie wściekła?-pyta śmiejąc się.
-Dalej jestem, ale trochę mniej-rzucam i udaję obrażoną.
-To powiesz mi chociaż czemu?-pyta.
-Wiesz, nie chcę o tym gadać-odpowiadam-Po prostu zapomnijmy o tej sytuacji.
-Jak chcesz-mówi.
-To może już chodźmy bo wylądowaliśmy i wszyscy wychodzą-śmieję się i razem kierujemy się do wyjścia. Przyjemy i ciepły podmuch powietrza uderza w moją twarz. Wchodzimy do ogromnego budynku jakim jest lotnisko i odbieramy nasze walizki. Przed lotniskiem czeka na nas czarna taxówka do której wsiadamy. Cała drogę, która trwała 30min. razem przegadaliśmy. Kiedy samochód się zatrzymał, moim oczom ukazał się 5-gwaizdkowy hotel. Jestem nim naprawdę zachwycona!
-Łał-tylko tyle jestem w stanie w tej chwili z siebie wydusić.
-Czyli ci się podoba?-pyta.
-Bardzo-odpowiadam i wchodzę za Verdasem do środka. Wewnątrz wygląda jeszcze lepiej. Leon poszedł nas zarejestrować, a mój wzrok zatrzymał się na fontannie.
-Idziemy?-słyszę aksamitny głos szatyna.
-Tak-odpowiadam z uśmiechem i podążam za nim. Wchodzimy do szklanej windy i po 10sek. znajdujemy się na naszym piętrze. Idziemy pod drzwi nr169.
-Leon specjalnie wybrałeś ten numer-szturcham go w ramię.
-Co? Nie-mówi śmiejąc się, a ja tylko przewracam oczami i wchodzimy do naszego pokoju. Jeszcze nigdy nie byłam w tak pięknym hotelu, a szczególnie w takim apartamencie ( od aut. przesuwajcie strzałki, aby obejrzeć go dokładnie:*). Od razu rzuciłam się na wielkie łoże, aby sprawdzić jego stan. Było naprawdę miękkie, takie o jakim zawsze marzyłam.
-Jestem naprawdę zmęczona dzisiejszym dniem-powiedziałam po czym ziewnęłam.
-Właśnie widać-odpowiedział Leon-Idź się umyć.
Nie odpowiedziałam nic tylko weszłam do łazienki. Spostrzegłam, że w łazience jest wielkie szklane okno przez, które machał mi Leon. Ja też mu pomachałam i spuściłam szarą roletę.
-Ej!-usłyszałam jego głos po czym zaśmiałam się złowieszczo. Postanowiłam, że się wykąpie, więc nalałam wody do wanny. Rozebrałam się i weszłam do niej. Po 30min. relaksu wyszłam z wanny i wypuściłam wodę. Wytarłam swoje ciało i posmarowałam je balsamem z Dove. Wyjęłam moja wcześniej przygotowaną piżamę i się w nią ubrałam. Rozczesałam jeszcze włosy i położyłam się na łóżku obok Leona. On powiedział tylko jeszcze dobranoc i sam poszedł się myć. Po chwili zasnęłam otulona cieplutką kołdrą.

---------
Obudziłam się obok Leona. Tak, mieliśmy jedno łóżko i musieliśmy jakoś spać. Jak tak teraz na niego patrzę to mogłabym wybaczyć mu wszystko, a z drugiej strony mnie skrzywdził. Sama już nie wiem co mam o tym wszystkim myśleć. Wstałam z łóżka i zarzuciłam na siebie mój satynowy szlafroczek w panterkę. Wyjęłam z szafy moją walizkę. Jeszcze nie miałam czasu jej rozpakować, więc muszę to zrobić dzisiaj. Musiała ją pakować Fran z Ludmi, bo wybrały naprawdę świetne ciuchy. Po chwili namysłu zdecydowałam się na ten zestaw. Poszłam do łazienki, wykonałam poranne czynności i się przebrałam. Włosy rozczesałam pozostawiając je rozpuszczone po czym wpięłam w nie różową kokardkę. Popsikałam się jeszcze moimi perfumami od Chanel i wyszłam z łazienki. Zauważyłam Leona siedzącego na łóżku.
-Dzień dobry-uśmiechnęłam się promiennie.
-Cześć-odpowiedział równie wesoło-Jak się spało?
-Całkiem dobrze-powiedziałam zgodnie z prawdą i usiadłam obok niego.
-Która godzina?-spytał ziewając.
-8.00-odpowiedziałam po spojrzeniu na mojego białego Iphona 6.
-Lecę się ubrać, bo o 9.00 śniadanie-zerwał się z łóżka i poleciał do łazienki. Po chwili usłyszałam melodię One Last Time co oznaczało, że ktoś do mnie dzwoni. Spojrzałam na wyświetlacz mojego telefonu i spostrzegłam, że to Fran. Odebrać, czy nie odebrać?
Rozmowa:
-Halo?
-Cześć Violu!
-Cześć.
-Jak tam na wakacjach?
-Dobrze.
-Wiesz co?
-Co?
-Nie obraź się, ale jestem trochę wściekła na Leona, że zabrał na wakacje ciebie, a nie mnie. 
-Może mnie woli bardziej od ciebie?
-Przecież nie jesteście razem.
-I co z tego?
-Dobrze wiesz, że on mi się podoba! Jak możesz!
-Mówię prawdę. Ja mu się dalej podobam, więc musisz to przyjąć do wiadomości.
-Myślałam, że jesteśmy przyjaciółkami!
-Bo jesteśmy!
-Jak widać nie bardzo.
-Ja nic do niego nie czuje, ale co mam poradzić, że dalej o mnie nie zapomniał?
-Nie mam ochoty na tą rozmowę, cześć! 

-Super, rozłączyła się!-rzucam telefon na łóżko.
-Co jest Violu?-słyszę głos Leona.
-Nic takiego. Po prostu pokłóciłam się z Fran-odpowiadam.
-Każda przyjaźń przechodzi jakiś kryzys-mówi i siada obok mnie.
-Wiem-mówię po czym się w niego wtulam.   
-Wiem co ci poprawi humor!-mówi po oderwaniu-Zakupy!
-Nie, nie mam ochoty na zakupy teraz-burzczę.
-Przecież nie będziesz w taki piękny dzień siedzieć w pokoju i się nad sobą użalać!-zachęca mnie-Idziemy po śniadaniu i koniec!

---------
Chodzimy już tu chyba z 2godz. Nogi mi odpadają. Oczywiście Leon nie byłby sobą, gdyby nie zapłacił za mnie. Kupiłam tu dwie sukienki: . Do tego wybrałam te buty (od aut. to wszystkie z tej strony ;*). I na końcu taką bransoletkę. Zmęczeni wstąpiliśmy do kawiarenki. Usiedliśmy i złożyliśmy zamówienie. Pozostało nam tylko czekać na naszą kawę.
-Violu?-szturcha mnie Leon.
-Co?-pytam.
-Patrz kto idzie-mówi.
-Co ona tu robi?!-pytam wściekle.

Cześć Wszystkim!
Jak tam  po walentynkach? U mnie całkiem spoko. Dodaje już kolejny rozdział. Teraz mam ferie, więc będę może dodawać rozdziały częściej. Jak myślicie, kogo spotkali nasi bohaterowie? Czy Viola i Fran się pogodzą? Czy Violetta wyzna Leonowi co do niego czuje?
A to już w następnym rozdziale xD
Do zobaczenia!
Ruda♥